Czy da się żyć bez bólu? Czy istnieje dobry ból? Czy musi boleć? No właśnie, po co nam w ogóle ten ból? Gdyby spojrzeć na definicję, dowiemy się, że ból to: subiektywnie przykre i negatywne wrażenie zmysłowe i emocjonalne, powstające pod wpływem bodźców uszkadzających tkankę lub zagrażających jej uszkodzeniem. Ale czy tak jest naprawdę?

W pierwszej części naszego artykułu obaliliśmy kilka mitów dotyczących bólu. Jeżeli nie zapoznałeś się z tym tekstem to dostępny jest tutaj https://polskiecentrumfitness.pl/2020/11/04/bol-w-sporcie-cz-1/?fbclid=IwAR2pDR_U2c3C3MQrOxDG3VcMIKyl_DU4Tss9zsfQ3hB7-OikD1X4rE9ag6I

 

A teraz przejdźmy do uzupełnienia poprzednich informacji.

 

Skoro nie ma receptorów bólu, a uszkodzenia widoczne w badaniach nie muszą świadczyć o tym czy boli czy nie (w żadnym z rezonansów czy innej tomografii nie zobaczymy bólu), to skąd się to nieprzyjemne odczucie bierze? Jak powstaje i dlaczego? O czym świadczy? I tu padło słowo klucz odczucie!

Aby to zobrazować sugeruję mały eksperyment myślowy. Wyobraźcie sobie dwie różne sytuacje. Pierwsza: przed nami jeszcze 10 dni urlopu, wieczór chwilę po posiłku, słyszymy miły głos bliskiej nam osoby, poznajemy ten zapach i czujemy delikatne głaskanie po głowie. Druga: jesteśmy na lotnisku, właśnie uciekł nam samolot, wszystkie plany szlag trafił, a do tego jeszcze ktoś w okolicy puścił śmierdzącego bąka. Zamykamy na chwilę oczy i czujemy delikatne głaskanie po głowie. Załóżmy, że w obu przypadkach właściwości fizyczne (siła, powierzchnia, temperatura palca itp.) głaskania były identyczne. Czy czuliśmy to samo? Nie. Dlaczego? Bo odczucie zależy od kontekstu, od naszych doświadczeń i wierzeń. Sygnał płynący z receptorów jest interpretowany. To znaczy, że wszystkie dane które zebraliśmy na ten temat, podczas całego naszego życia są wzięte pod uwagę po to, aby w ułamku sekundy stworzyć odpowiednie odczucie. Dokładnie tak działa nasz mózg. My nie widzimy tego co rejestruje oko. Z siatkówki, gdzie światło jest przerabiane na impulsy elektryczne, sygnał dociera do mózgu (różne rodzaje tzw. kory wzrokowej zajmują około 60% całej kory mózgowej, co pokazuje jak ważny jest obraz dla przetwarzania danych w naszej głowie), tam jest to interpretowane i dopiero wtedy dostajemy obraz, który “widzimy”. Tłumaczy to na przykład dlaczego istnieją iluzje optyczne. Owo przetwarzanie czy interpretacja nie są wolne od błędów i dlatego nieruchomy obraz się porusza. Siatkówka jako kamera nie jest doskonała. W miejscu, w którym łączy się z nerwem wzrokowym nie ma receptorów światła. Zatem kawałek obrazu powinien mieć „czarną plamę”, ale jej nie widzimy, ponieważ mózg „dorabia” brakujący obraz. Mózg potrafi też kasować rzeczy. Robi tak bardzo często z nosem. Zazwyczaj gdy patrzymy w dół i szukamy czegoś na podłodze nos nam nie przeszkadza, nie ma go w polu widzenia. Sprytne! Chociaż u osób, które mają kompleks swojego nosa mogą się dziać rzeczy odwrotne – staje się on aż nadto widoczny.

Zapisz się na szkolenie online!

https://polskiecentrumfitness.pl/produkt/bol-w-sporcie/

Dlaczego jest to ważne? Ponieważ dokładnie na tych samych zasadach powstają nasze odczucia – w tym ból. Wszystkie wrażenia powstają w mózgu. Wszystkie są niezależne od świadomej woli: nie mogę wybrać czy się boję czy nie, czy coś mi się podoba czy nie, czy mnie boli czy nie. Tak samo nie mamy wpływu na intensywność owych odczuć. Tu nie mamy wyboru. Może mnie boleć palec czy ząb, którego nie mam (tzw. bóle fantomowe), ale jeśli pozbawić mnie głowy to nic mnie boleć nie będzie. A więc głowa jest tu kluczem.

Dlaczego zatem ta głowa produkuje ból? Może on nie jest wcale potrzebny? Proponuję mały powrót do przeszłości: cofnijmy się w czasie do dzieciństwa kiedy wspinaliśmy się na drzewa, jeździliśmy na rowerze czy szaleliśmy na osiedlowym trzepaku. Gdyby nie ból nie zwrócilibyśmy zapewne uwagi, że mamy lekkie braki skóry w okolicy łokcia po ostatnim upadku, a więc mama nie założyłaby nam opatrunku i mogłoby wdać się zakażenie. A zatem ból nas chroni! Bez niego ciężko byłoby nam przetrwać zazwyczaj dość aktywne i pełne eksperymentów dzieciństwo.

To skąd ten mózg wie kiedy trzeba chronić, a kiedy nie? Po pierwsze ma całą armię receptorów. Wcześniej wspomniałem o nocyceptorach jako receptorach zagrożenia. Są jeszcze oczy, uszy, nos i cała  chmara innych czujników w różnych zakamarkach naszego ciała, które cały czas pracują i wysyłają sygnały. Po drugie mamy nasze własne (i nikt inny nie ma takich samych) doświadczenia i wierzenia. Więc gdy jakikolwiek sygnał dociera już do mózgu musi być zinterpretowany. W ułamku sekundy są ocenione wszystkie za i przeciw, wszystkie historie, które mogą mieć cos wspólnego z tą sytuacją są wzięte pod uwagę, a na końcu jest decyzja: chronimy czy nie. Jeśli mózg zdecyduje chronię, my czujemy ból. Bardzo efektywny mechanizm. Zmusza nas do: oszczędzania tej części ciała, dbania o nią, konsultacji ze specjalistą. To pełen wachlarz służący ochronie.

Rozumiejąc jak to działa, widzimy jak dużo rodzi to implikacji i jak dużo sytuacji nam wyjaśnia. Kilka przykładów:

– dlaczego często rozchodzenie bolesnej, powiedzmy nogi, działa? Ponieważ przez ruch przekonujemy nasz mózg, że w sumie to nie jest tak źle, że pierwotna analiza, która orzekła, że jest zagrożenie, nie była doskonała, a każdy kolejny krok udowadnia naszemu systemowi (poprzez informacje z różnych receptorów), że wszystko jest w miarę ok i na razie nie trzeba chronić. Może się również zdarzyć, że po kilkudziesięciu minutach i chwili bezruchu, wydzieli się trochę substancji prozapalnych, receptory zmienia swoją wrażliwość, mózg zmieni zdanie i stwierdzi: chronię!

– idziemy do specjalisty, bo czujemy od jakiegoś czasu ból, powiedzmy pleców. W gabinecie dowiadujemy się samych niemiłych rzeczy na swój temat: zwyrodnienia, uciski, coś wystaje. Rozumiejąc jak działa mózg i dlaczego tworzy ból –  wiemy, że tak podana informacja robi nam krzywdę, bo zapewne przy analizie okolic kręgosłupa, nasz mózg weźmie pod uwagę te dane przy ocenie czy tam jest jakieś zagrożenie czy nie. Po takich wizytach zazwyczaj nasz system jest bardziej nastawiony na ochronę, a my cierpimy. W Australii, skąd pochodzi spora część powyższej wiedzy o tym jak działa ból, lekarze i inni specjaliści rozumieją to i przekazują swoje spostrzeżenia w inny sposób. Na przykład: „widać na tym badaniu obrazowym zmiany związane z wiekiem, a także adaptację ciała do pani/pana aktywności życiowych/sportowych. Być może warto rozluźnić spięte mięśnie i popracować z trenerką/trenerem nad technika ruchu w uprawiany sporcie?”. To jest bardzo ważne, jakie informacje podajemy innym na temat ich ciała! Jeśli my wierzymy w te pozytywne czy negatywne rzeczy, nasz mózg też uwierzy i stworzy odpowiednie wrażenia.

– „znalazłem po ostatnich zawodach kilka sporych siniaków i parę zadrapań na ciele, ale nic nie czułem. Taka była adrenalina”. To kolejny mit. Adrenalina zapewne była. Ale w żadnym badaniu nie potwierdzono jej efektów przeciwbólowych. To dlaczego nie bolało? Ponieważ gdy my mamy jakąś misję, wszytko co z ową misja związane staje się dla mózgu priorytetem. I nawet nie dopuszczane są do analizy sygnały, które mogłyby w  niej przeszkodzić (a to wszystko dzięki części naszego mózgu zwanej wzgórzem). Jak to widzi mózg? Wywróciłem się podczas zawodów – nieistotna informacja ze skóry pozostawionej na asfalcie nawet nie jest poddana analizie, już niedługo meta, trzeba rozkładać siły przed finiszem. Dostałem łokciem w żebra, kogo to interesuje, teraz biegnę do kontry. Walczę na jakiejś wojnie o życie (mam nadzieję nie), nie przeszkadzam, trzeba przeżyć i wrócić do rodziny.

Tak to działa. Badania prowadzone w Australii pokazują, że najlepszym sposobem, aby przekonać nasz mózg, że jest bezpiecznie są: wiedza + jej zrozumienie oraz ruch! Przewiduje się, że w przyszłości, gdy to nowe podejście zagości w systemach opieki zdrowotnej, to trenerzy będą mieli najwięcej kontaktu z potrzebującymi osobami. Ale tylko wtedy, gdy sami będą rozumieli ból.

 

Zapraszamy na Szkolenie online

https://polskiecentrumfitness.pl/produkt/bol-w-sporcie/

 

Autor tekstu: Marci Uciński- fizjoterapeuta

BIO:

Jestem zwolennikiem holistycznego podejścia do człowieka. I nie chodzi tylko o ujęcie biomechaniczne. Gdy ktoś wygrywa milion złotych, jego sposób poruszania się będzie inny, niż gdy ta sama osoba dowie się, że musi nagle zapłacić dwieście tysięcy dodatkowego podatku. Wiele czynników ma wpływ na to jak działa ludzki organizm. Wszystko co się dzieje wokół, a także wewnątrz jest odbierane i przetwarzane przez układ nerwowy, który koordynuje i zarządza naszym ciałem. Dlatego, gdy trafiają do mnie osoby z takimi problemami jak ból czy wady postawy, ważne jest, aby spojrzeć na każdego z trochę szerszej perspektywy. Dotrzeć do źródeł problemu.

Moja przygoda z fizjoterapią zaczęła się 16 lat temu. Najpierw pracowałem z osobami po urazach centralnego układu nerwowego. Pokazało mi to jak ważny dla codziennego funkcjonowania jest to system. Praca z dziećmi nauczyła mnie, jak wiele czynników wpływa na rozwój. Dzięki współpracy z zawodowymi sportowcami, przekonałem się, że granice często nie leżą tam, gdzie nam się wydaje. Spotkania z osobami borykającymi się z bólem chronicznym dostarczają mi kolejnych dowodów na to, że wszelkie informacje zapisane na naszym “dysku twardym” (czyli w mózgu) oraz to jak są przetwarzane, mają ogromny wpływ na zdrowie. Zaś badania naukowe i płynąca z nich wiedza dają mi wciąż nowe narzędzia do pracy.